Nie poznaliście go prawda? A jednak to on. Plac Jana Pawła II jak oficjalnie się nazywa, czy też 1 Maja (dla niektórych) jak nazywał się dawniej, a co mocno zakorzeniło się w świadomości wrocławian. Jeśli przejeżdżaliście wczoraj tramwajem bądź autem w pobliżu, to nie popadajcie w zdziwienie, że wczoraj stał w tym miejscu poczciwy Cuprum a na zdjęciu coś zupełnie innego. Nadal tam stoi. To zdjęcie to tylko wizualizacja.

I chociaż niewiele się od wczoraj zmieniło w wyglądzie tego miejsca, to do czerwca zmieni się wiele. Zaczynające się właśnie prace rozbiórkowe, mają zaowocować prędkim zrównaniem z ziemią poczciwego biurowca, liczącego niemal 50 lat (bez dwóch). Ma on bezpowrotnie zniknąć z architektonicznej przestrzeni Wrocławia, a jego miejscem pozostaną karty historii dolnośląskiej metropolii.

Swoje podwoje biurowiec otworzył w 1967 roku. Powstanie i nazwę (cuprum to po łacinie miedź) zawdzięcza miedzi. Kiedy po wojnie, na Dolnym Śląsku, zaczęto eksploatować jej liczne złoża koniecznością stało się stworzenie odpowiedniego zaplecza planowo – logistycznego, a także naukowego. Oczywistą lokalizacją tegoż stała się stolica regionu czyli Wrocław. W Cuprum miejsce pracy znaleźli zarówno naukowcy, zawodowo zajmujący się bogactwami, które kryła śląska ziemia jak i praktycy, kadra kierownicza oraz obsługa administracyjna.

Wrocławski zakład doświadczalno – projektowy był mózgiem wielkiego przedsiębiorstwa, jakim był i jest Kombinat Górniczo – Hutniczy Miedzi, znany bardziej pod akronimem KGHM. W jego skład wchodziły także liczne kopalnie rud, huty, elektrociepłownie, zakłady budowlane, warsztaty, itp. itd.

Niestety, dla budynku, w oczach szefostwa KGHM – u, mieszczący się w nim zakład nie spełniał oczekiwań. Z czasem coraz więcej pomieszczeń podnajmowano zewnętrznym firmom, tak by nie stały one puste.

W latach transformacji ustrojowej znacznie wzrosło we Wrocławiu zapotrzebowanie na przestrzeń biurową. Cuprum idealnie się do tego nadawał ponieważ był nie tylko duży, ale i znajdował się blisko centrum miasta. Swoją siedzibę ulokowało w nim wiele firm powstających jak grzyby po deszczu w początkach ostatniej dekady XX wieku. W międzyczasie wybudowano jednak wiele nowoczesnych, specjalnie z myślą o biurach projektowanych, budynków. Ten mieszczący się na placu Jana Pawła stawał się coraz mniej potrzebny.

Chociaż w późniejszym czasie Cuprum w całości zajęty był przez telekom Dialog, to po jego przeprowadzce do innego miejsca znalazło się już niewielu chętnych, by korzystać z oferowanych przez biurowiec powierzchni. Co tu ukrywać. Zestarzał się on raczej nieładnie. Nie komponuje się też z otaczającą go historyczną zabudową.

Na placu Jana Pawła pojawili się już pierwsi robotnicy. Rozbiórka poczciwego Cuprum ma rozpocząć się jeszcze w tym miesiącu, a zakończyć do połowy bieżącego roku. Niewątpliwie usprawnią ją trzy wielkie koparki, z których najpotężniejsza ma ważyć aż 135 ton i być jednym z największych przedstawicieli swojego „gatunku” nie tylko w Polsce, ale i na całym kontynencie. Dla fanów wielkich pojazdów mechanicznych oglądanie jej z bliska będzie z pewnością nie lada gratką.

Jak zapewnia inwestor Cuprum odejdzie w przeszłość po metodycznym, powolnym wyburzaniu kolejnych pięter. Nie będą miały miejsca żadne spektakularne wybuchy. Zniknie on z mapy Wrocławia cicho i niezauważenie. Przez 48 lat zdążył zagościć na dobre w świadomości wrocławian i mimo jego wątpliwych walorów wizualnych nie można zaprzeczyć, iż stał się on częścią dziejów miasta nad Odrą. Nastał czas, że z rzeczywistości każdego poranka którą stanowił dla mijających go w drodze do pracy, szkoły czy na uczelnię przejdzie do historii. Nie ma co rozlewać łez. Taki los prędzej czy później dotknie wszystko co nas otacza. Włącznie z nami.

Oczywiście część ludzi patrzy na rozbiórkę Cuprum krzywym okiem, łącząc z nim wspomnienia szczęśliwej młodości czy dobrych lat minionych. Niektórzy uważają, że jest swojego rodzaju zabytkiem. W naszym przekonaniu jego unicestwienie nie będzie jednak wielką stratą.

Bardziej niż kres historii żółtego biurowca martwi nas kwestia obiektów mających go zastąpić. Chociaż nie są najgorsze z tych pobudowanych w ostatnich latach, to jako redakcja jesteśmy zmęczeni zalewającą Wrocław falą budynków z betonu, stali i szkła. Rozumiemy, że to nowoczesne trendy w architekturze. Przyjmujemy, że ta jest modnie. Akceptujemy, że to taniej niż cegła. Mimo to uważamy, iż nowo powstające budowle powinny się komponować z tym co je otacza. Przedmieście Mikołajskie w rejonie, w którym stoi (jeszcze) Cuprum zachowało (jak na zniszczony wojną Wrocław) sporo historycznych budynków. Nie rozumiemy czemu inwestor nie chce nawiązać nową zabudową do tego co było i jest. I czemu miejscy architekci mocno mu tego nie sugerują (nie mówiąc, że wprost powinni nakazać). Nie brakuje nam szklanych domów we Wrocławiu. Liczne galerie, biurowce, centra handlowe. Sporo tego wybudowano w ostatnich latach. Brakuje nam architektury innych stylów. Nieco historycznych, nawiązujących do przeszłości. Dobrym przykładem, że tak można jest, niedawno oddany do użytku, gmach Sądu Rejonowego na ul. Świebodzkiej. Chociaż budynek jest nowoczesny i ma nieco szkła to wykończony cegłą (albo przynajmniej czymś co ją imituje) doskonale koresponduje z otaczającymi go siedzibami komendy wojewódzkiej policji czy sądu okręgowego. Chcieć to móc. My chcemy żeby inwestorom się chciało.

Tymczasem czekamy z niecierpliwością na końcowy efekt budowy mających zastąpić Cuprum biurowców. Może nas zachwycą i odszczekamy swoje słowa. Na to przyjdzie nam jednak poczekać bowiem dwa nowe budynki biurowo  – usługowe mają stanąć na placu Jana Pawła do końca pierwszej połowy 2018. Pierwszy, nieco mniejszy, ma mieć 10 tys. m kw. i 7 pięter a drugi dwa razy większy 20 tys. m kw. i 8 kondygnacji.

Czekamy i mimo wszystko kibicujemy!