Wczoraj pisaliśmy wam o władcy rodem z Wrocławia, który ginąć śmiercią męczeńską, w bitwie przeciw innowiercom i poganom, zasłużył sobie na chwałę ołtarzy (przynajmniej potencjalnie). Nasi dzisiejsi bohaterowie nie mieli by po drodze z księciem Henrykiem Pobożnym. Zarówno jemu jak i jego świętej matce, Jadwidze, włosy stanęły by dęba na głowie, gdyby przeczytali o praktykach, którym oddają się nie kto inny jak współcześni wrocławscy… poganie.

Choć może się to wydawać zaskakujące, ludzie chwalący prastarych pogańskich bogów istnieją i mają się całkiem dobrze. Nie jest tak, że przetrwali ostatnie 1000 lat kryjąc się przed sprawującym władzę nad rzędem dusz chrześcijaństwem. To ostatnie poradziło sobie w wyplenianiu kultów przedchrześcijańskich nadzwyczaj dobrze i nie uraczymy dziś żadnego człowieka mogące się pochwalić pogańskim rodowodem sięgającym czasów sprzed chrztu Polski. Jednakże współczesny świat ze swoim pluralizmem, liberalizmem i osobistą wolnością każdego człowieka przyzwala na prywatne i publiczne wyznawanie dowolnej wiary.

Korzystając z dobrodziejstw wolności naszych czasów, znalazła się grupa ludzi zainteresowania kultami pogańskimi, praktykowanymi zanim wszystkie one usunęły się w cień, przed religią wyznawców Jezusa Chrystusa.

Wrocław i pobliska góra Ślęża były miejscem szczególnym dla religii pogańskiej. Stosunkowo wysokie wzniesienie na raczej płaskim terenie pobudzało wyobraźnię zamieszkujących okolice pogan, w czasach przed przybyciem misjonarzy chrześcijańskich. Tak jak starożytni grecy wierzyli, że Zeus wraz ze swoją świtą zamieszkują wysoki i niedostępny Olimp, tak nasi pra przodkowie uznali za rzecz całkiem prawdopodobną, iż na szczycie Ślęży spotkać można ichnich bogów. Najprawdopodobniej już w epoce brązu (!) samotna góra pośród śląskiego płaskowyżu, była ośrodkiem pogańskiego kultu solarnego okolicznych plemion. Przybycie ludów celtyckich, z Bojami na czele, zaowocowało rozkwitem tegoż sanktuarium. Do dzisiaj zachowały się liczne artefakty lat i kultów dawno minionych, ze słynnym kamiennym niedźwiadkiem na czele. Kres historii tego miejsca, jako Śląskiego Olimpu przyniosła wspomniana wyżej chrystianizacja rozpoczęta w X w. po Chrystusie.

Do opisywania tych ciekawostek Wrocławia i jego najbliższych okolic zainspirował nas artykuł wrocławskiego dodatku Gazety Wyborczej, traktujący o współczesnych wyznawcach kultów pogańskich. Dziennikarze rozmawiają w nim z wieloma przedstawicielami różnych wyznań (nie jesteśmy pewni czy zainteresowani chcieliby, aby nazywać tak ich wiarę lecz nie znajdujemy lepszego słowa). Są wśród nich wiccanie, asatryjczycy, animiści i rekonstrukcjoniści celtyccy. W ich gronie czarownice, magowie (miejscy), wróżbiarki, kapłanki, wywoływacze duchów i wielu innych przedstawicieli fachu pogańskiej wiary. A także liczni, zwyczajni wyznawcy, którzy składają dawnym bogom codzienne czy świąteczne ofiary z napojów lub pokarmów bądź wytwarzają przedmioty kultu czy adekwatne ubiory. Choć są mocno zróżnicowani łączy ich niechęć do chrześcijaństwa oraz okazjonalne wspólne spotkania, sabaty, ostary, wiece itd. Charakterystyczna jest także tajemniczość obrzędów. Mimo, iż rozmawiają z dziennikarzami dość otwarcie, a niektórzy podają personalne dane, nie chcą zdradzać szczegółów swoich „święceń” czy „inicjacji”. Jedna z bohaterek opowiada jedynie, że w dniu przyłączenia do wspólnoty została skierowana do wcześniej ustalonego lokum gdzie zawiązano jej oczy, rozebrano do naga i.. na tym opowieść się urywa. Jesteśmy jednak zapewniani, że po tym wydarzeniu wszystko stało się inne, lepsze. Nagość i wyraźne elementy seksualności są zresztą ważnym czynnikiem współczesnych pogańskich kultów i to niezależnie czy wyznawany jest panteon bogów słowiańskich, skandynawskich, animistycznych czy jeszcze innych. Inna bohaterka opowiada o swojej cowieczornej medytacji. Najlepiej nago i w świetle księżyca. Łączność z naturą i powrót do niej (także w akcie seksualnym, choć nie zawsze nakierowanym na ważną przecież w teologii pogańskiej płodność) stanowią clou systemu religijnego pogańskich mieszkańców Wrocławia. Wiara w duchy, obcowanie z nimi, kontakt z energią wypływającą wprost z natury to typowe ezoteryczne składniki dawnych i współczesnych wierzeń przedchrześcijańskich.

Wyznawców pradawnych bogów nie ma we Wrocławiu zbyt wiele. Ale może właśnie dlatego są ciekawi? Ciekawostki Wrocławskie się zainteresowały. I wam polecamy się zapoznać i ocenić czy to źle, że pogańskie wierzenia odeszły w przeszłość zastąpione wiarą w Galilejczyka czy wprost przeciwnie. A wy? Chcielibyście żyć w świecie gdzie niedźwiedź był personifikacją bóstwa czy odpowiada wam bardziej widok obecnie funkcjonującego na szczycie Ślęży kościółka? Pytania, które wzbudzają ciekawość zawsze warto sobie stawiać.

A artykuł, który był dla nas inspiracją odnajdziecie tutaj.