Dzisiaj okrągła, 80 rocznica śmierci Józefa Piłsudskiego. Marszałek zmarł 12 maja 1935 roku w Warszawie. Ten wielki mąż stanu, zasłużył się sprawie niepodległości Polski. Niewiele jest dużych miast w naszym kraju, które nie posiadałyby ulicy noszącej jego imię. Nie inaczej jest we Wrocławiu. Chcieliśmy opisać dziś, w ciekawostkach Wrocławskich, związki Piłsudskiego z naszym miastem. Niestety nie znaleźliśmy żadnych wiarygodnych źródeł o bytności komendanta legionów w stolicy Dolnego Śląska. By uczcić postać tego człowieka, a jednocześnie opowiedzieć o kolejnym fragmencie historii Wrocławia postanowiliśmy opisać dzieje… ulicy Piłsudskiego.

Mieściła się poza murami miejskimi, zburzonymi na rozkaz Napoleona w początkach XIX w. Był to obszar Przedmieścia Świdnickiego. Pierwsze wzmianki o ulicy biegnącej podobnie jak dzisiejsza Piłsudskiego, opodal miejskich fortyfikacji, pochodzą z XIV wieku – ówcześnie nazywała się Schweidnitzer Anger (Świdnickie Błonia bądź Świdnickie Pastwiska) i nie leżała w granicach miasta. Pierwsze jej fragmenty włączone zostały w obszar Wrocławia pod koniec XVIII wieku, a kolejne w 1808 roku. Oczywiście 200 lat temu, obszar dzisiejszego Przedmieścia Świdnickiego, wyglądał zupełnie inaczej. Ulica nazywana obecnie ulicą Piłsudskiego jako taka nie istniała. Składało się na nią kilka różnych ulic, poprzecinanych innymi traktami i noszącymi inne miana. Były to Pastwiskowa (wschodni odcinek dzisiejszej Piłsudskiego) i Ogrodowa (nieco dalej na Zachód, przecinała ulicę Świdnicką) kończąc się skrzyżowaniem z ul. Grabiszyńską.

Miasto po zburzeniu okalających go murów, nieco krępujących naturalny rozrost, zaczęło się dynamicznie rozwijać. Ulica Piłsudskiego powoli, acz konsekwentnie, stawała się centrum Wrocławia, zamiast jego obrzeżem. W krótkim czasie rogatki miejskie oddaliły się od niej o 100, następnie 200, a w końcu o 500 metrów.

Ulica Ogrodowa w początkach XIX wieku była zamieszkania głównie, co niezbyt zaskakujące, przez ogrodników. Ich działki mieściły się po południowej stronie drogi. Cały ten wiek był czasem wielkich zmian dla ulicy Piłsudskiego. Z położonej na obrzeżach metropolii, stawała się prędko jedną z najważniejszych arterii niemieckiego Breslau. Wielką zasługę w tym miał fakt wybudowania, przy tej właśnie arterii, dworców. Pierw Kolei Górnośląskiej, a następnie Głównego. Ludzie zaczęli masowo inwestować w działki na Piłsudskiego i stawiać na nich kamienice, rezydencje, pałace, hotele, restauracje, kawiarnie. Powstał tu także budynek Krajowego Sejmu Śląskiego (istniejący do dziś i znany jako budynek NOT – u). Jednym słowem – ulica zaczynała żyć pełnią mieszczańskiego życia. Ciekawostką będzie niewątpliwie to, że przez cały ten czas, aż do przedednia wybuchu II wojny światowej czyli przez wiek XIX i prawie połowę XX przy dzisiejszej Piłsudskiego funkcjonował… cmentarz żydowski. Znajdował się on, dokładnie, naprzeciwko Dworca Głównego, między ulicami Gwarną, a pl. Konstytucji. Trzeba przyznać, że to niecodzienne, by przyjezdnych po wyjściu z pięknego dworca witał cmentarz.

Ogrodowa dotrwała do czasu drugiej wojny, ozdobiona pięknymi zabudowaniami w XIX – wiecznym stylu. Do dziś możemy oglądać część tych budynków (np. hotele Piast, Grand, Polonia i Europejski). Niestety Festung Breslau nie oszczędziło i jej. Znaczna część kamienic obrócona została w kupę gruzów. Bezpowrotnie przepadła zabudowa w okolicach skrzyżowaniach z ulicą Świdnicką, Zielińskiego oraz przy placu Legionów. Polskie władze zmieniły nazwę Ogrodowej na Świerczewskiego. W początkach lat 60 XX wieku, wciąż leżące w gruzach, okolice ulicy uporządkowano. Wytyczono nową ulicę, następnie przyłączoną do Piłsudskiego, a stanowiącą jej ostatni, 200 metrowy odcinek. W obrębie Placu Słonecznego i Dworca Świebodzkiego na masową skalę budowano w socjalistycznym stylu. Trzeba przyznać, że nie wpisywał się on w przedwojenny klimat tego miejsca.

Przez cały okres Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, ulica Świerczewskiego była miejscem pochodów pierwszomajowych. Wybrano ją we względu na reprezentacyjny charakter, bliskość centrum i szerokość. Ludzie maszerowali od skrzyżowania ze Świdnicką, do dawnego placu PKWN (dziś Legionów). Tam z pozdrowieniem pierwszomajowym, ustawieni na trybunie honorowej, czekali oficjele aparatu partyjnego. W 1992 roku Świerczewski ustąpił miejsca Piłsudskiemu. Nowe, demokratyczne władze miejskie, słusznie uznały, że tak ważna arteria nie może nosić miana komunisty. Marszałek, bez wątpienia, jest odpowiedniejszym patronem.

Choć ulica Piłsudskiego ucierpiała w trakcie powodzi (w niektórych miejscach woda zakrywała ją na wysokość jednego metra!), to obecnie przeżywa swojego rodzaju renesans. Wiele kamienic zostało wyremontowanych, hotele znów odzyskują swój historyczny charakter, a elewacje przestają straszyć. Nie jest oczywiście idealnie. Liczne witryny świecą pustkami (najemcy skarżą się na niezwykle wysokie czynsze), wiele budynków woła o remont i niektórzy powiedzą, że ulica jest nieco wymarła. Faktycznie. Większość ludzi traktuje ją jako pas transmisyjny, między jedną częścią miasta, a kolejną. Brak na niej miejsc, w których warto było by się zatrzymać. Jakichś popularnych klubów, pubów czy ogólnie pojętych miejsc wypoczynku. Jesteśmy jednak optymistami i wierzymy głęboko, że dawna ulica Ogrodowa znów będzie kwitnąca.