Miniatura historii na wyciągnięcie ręki

Związki pomiędzy Wrocławiem a Lwowem są niezaprzeczalne. Po II Wojnie Światowej do stolicy Dolnego Śląska sprowadzono tu wiele pomników, dzieł kultury i przedstawicieli kadry akademickiej z Uniwersytetu Lwowskiego. Dlatego też pozwoliliśmy sobie poruszyć na Ciekawostkach temat. Tym bardziej, że od końca września można oglądać w Hali Stulecia Plastyczną Panoramę Lwowa stworzoną przez architekta Janusza Witwickiego. Od 2006 roku makieta znajduje się w zbiorach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Z pewnością warto ją zobaczyć.

Powiązania dwóch wielkich miast

Mało osób wie, że repatrianci ze Lwowa stanowili tylko 10% ogólnej liczby mieszkańców Wrocławia. Większość osób z uwagi na ilość dzieł kultury przywiezionej ze Lwowa zawyża ten wskaźnik. Powodem tego jest duża liczba wykładowców z lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza, którzy po zakończeniu wojny trafili do Wrocławia i kształtowali umysły studentów uniwersytetu czy politechniki. Tak powstał błędny mit wielkiej liczby repatriantów lwowskich, funkcjonujący do dziś w świadomości społecznej wrocławian.

Jeśli chodzi o dzieła kultury pochodzenia lwowskiego – najsłynniejszym z nich jest z pewnością Panorama Racławicka. Co prawda we Wrocławiu była już w 1946 roku, ale z przyczyn politycznych jej ekspozycję otwarto dopiero po 40 latach. To wielkie dzieło stworzone przez zespół malarzy pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka.

Ze wschodu trafił do nas także pomnik Aleksandra Fredry dłuta Leonarda Marconiego, który od 50 lat podziwiać mogą turyści odwiedzający miasto. A dla wrocławian to prócz Pręgierza tradycyjne i już kultowe miejsce spotkań. Wcześniej na południowej pierzei Rynku w tym miejscu niegdyś stał pomnik króla Prus Fryderyka Wilhelma III.

Przeniesione ze Lwowa zostało także Ossolineum. Wraz ze swoimi przepastnymi zbiorami było pomostem łączącym repatriantów z nową rzeczywistością. W zbiorach znajdował się i do tej pory znajduje się rękopis Pana Tadeusza.

Makieta zabytkowego grodu

Od 25 września w Hali Stulecia podziwiać możemy rekonstrukcję miasta Lwowa, a dokładnie ponad 300 miniaturowych budynków – kamieniczek, kościołów czy klasztorów. Autorem makiety jest architekt Janusz Witwicki.

Panorama ukazuje wygląd Lwowa z końca XVIII wieku. To zrekonstruowana zabudowa w obrębie obwarowań miejskich z niektórymi przyległościami. Wszystkie budowle wykonane przez twórców makiety charakteryzuje niezwykła wierność i precyzja w odtworzeniu detali. Elementem współgrającym z makietą jest szkic olejny na płótnie naklejony na sklejkę stanowiący tło do „Panoramy”.

Sama makieta nie jest we Wrocławiu nowością. Przeszła jednak długą drogę do tego, aby być przedstawiana każdemu, kto ma na to ochotę. Pracę nad panoramą Lwowa Janusz Witwicki rozpoczął w 1928 roku. W przygotowywanie materiałów i w proces tworzenia zaangażowany był cały zespół. Przed rozpoczęciem prac Trzeba było przygotować dokumentację ikonograficzną i dokonać pomiarów geodezyjnych.

Panorama została wybudowana jest na sześciu płytach. Każda z nich mierzy 2 na 1,2 metra. Lwów przedstawiony jest w skali 1:200. Makieta oddaje miasto w sposób bardzo realistyczny. Twórcy specjalnie dokonywali postarzania budynków, tworzyli sztucznie zacieki.

Trudna droga do celu

Panoramę ze Lwowa wywiozła żona architekta. Starał się on o zgodę na wywóz, jednak gdy ją dostał, został wkrótce zamordowany przez NKWD. Makieta trafiła ona do Warszawy, gdzie najpierw ukryto ją w ruinach Zamku Królewskiego, później w piwnicach Politechniki Warszawskiej. W końcu w latach 70. ubiegłego wieku przewieziono do Wrocławia do Muzeum Architektury, a stamtąd do Muzeum Historycznego. W latach 90, nastąpiła też tam pierwsza jej prezentacja.

Przez lata tułaczki Panoramy niektóre budynki poginęły, inne uległy uszkodzeniu i właściwie nie było wiadomo, co z Plastyczną Panoramą Lwowa zrobić. Rodzina Witwickiego w 2006 roku zdecydowała się więc przekazać ją Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich.

Panoramę zdecydowano się odrestaurować i zrekonstruować zaginione budynki. Brakowało między innymi barokowego kościoła dominikanów i synagogi Złotej Róży. Oprócz tego dobudowano też wieżę i kaplicę kościołowi franciszkanów, odtworzono katedrę łacińską i wołoską. Wszystko także dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które na ten cel przekazało 100 tysięcy złotych.

Subtelna gra świateł

Makieta zyskała również nietuzinkową iluminację. Architekt chciał, by panorama Lwowa pokazywana była w różnym oświetleniu – w promieniach wschodzącego słońca, w południe, przy zachodzie słońca, a nawet w świetle księżyca. Zaskakujący i piękny efekt uzyskano dzięki technologii LED, nie narażając makiety na zniszczenie.

Wystawa ma charakter interaktywny. W ekspozycji wykorzystane są anegdoty związane z miastem i liczne odniesienia do życia Janusza Witwickiego. Według zapowiedzi organizatorów tajemnicę śmierci wyjaśniać ma sam komisarz Edward Popielski, bohater lwowskich kryminałów Marka Krajewskiego.

Bilet normalny kosztować nas będzie 10 złotych, ulgowy 8 złotych. Dla większych grup przewidziano zwiedzanie w cenie 5 złotych od osoby. Panoramę z pewnością warto zobaczyć!