Obrona Wrocławia przed sowieckim frontem II WŚ, to jeden z najważniejszych i najtragiczniejszych zarazem elementów jego najnowszej historii. Festung Breslau. Twierdza Wrocław. Stała się przyczyną zagłady tego miasta. 70% jego zabudowy legło w gruzach. Milion mieszkańców opuściło swój dom. Na ich miejsce przybyło 300 000 zupełnie obcych.

Dni od 13 lutego do 6 maja 1945 były czasem niszczenia. Dzień po dniu, zagładzie ulegało wszystko to co trudem dziesiątków pokoleń wzrastało w mieście nad Odrą. Pod naporem artylerii padały pałace, w gruzy waliły się okazałe mieszczańskie kamienice, piękne kościoły będące chlubą i wyrazem dumy miasta stawały się straszącymi, wypalonymi szkieletami.

Nikt do końca nie wiedział jak będzie wyglądała przyszłość tego miasta. Wielu liczyło, że mimo ogromnych zniszczeń i bezwarunkowej kapitulacji pozostanie przy Niemcach. Polacy, którzy zostali tu przesiedleni przez długi czas czuli się obco. Żyli w przekonaniu (podobnie jak wypędzeni), że sytuacja jest tymczasowa i w niedługim czasie powrócą na Wschód. Zdarzały się sytuacje, w których osiedli we Wrocławiu Polacy trzymali nieustannie spakowane walizki, na wypadek nagłego powrotu bądź przeniesienie w jeszcze inne miejsce.

Miasto zostało ogłoszone twierdzą w sierpniu 1944 roku. Miało się bronić do ostatniego żołnierza. 19 stycznia 1945  gauleiter Śląska Karl Hanke ogłosił powszechną ewakuację wciąż pozostającej w mieście ludności cywilnej. Jako, że wszytko było już nastawione na tory wojenne mieszkańcy mieli opuścić Wrocław… pieszo.

Styczeń nigdy nie jest szczególnie przyjaznym miesiącem. Styczeń roku 1945 był wyjątkowo ciężki. Skąpe racje żywnościowe, trzaskający mróz, braki we wszystkich artykułach pierwszej potrzeby doprowadziły do śmierci 90 000 ludzi uciekających z miasta. Jakby tego było mało, Ci co pozostali przy życiu, dotarli do Drezna tuż przed słynnymi nalotami dywanowymi aliantów. Większość z nich zginęła pod walącymi się gruzami saksońskiej stolicy.

13 lutego Breslau jest okrążane przez Armię Czerwoną. Pozostaje mu tylko czekać na swoją śmierć. Pomocy nikt się nie spodziewa. Nie ma skąd nadejść. Miasto żyje dzięki mostowi powietrznemu, utrzymywanemu przez Luftwaffe. Samoloty z Rzeszy dostarczają żywności, medykamentów, broni i amunicji od 15 lutego do 1 maja. W ciągu 76 dni nadlatywały nad Wrocław ponad 2000 razy, dostarczając 1638 ton zapasów. 16 marca rozpoczęło się słynne wyburzanie kamienic na placu Grunwaldzkim. Rękami robotników przymusowych, gęsto zabudowany plac został zamieniony w prowizoryczne lotnisko. 1 kwietnia 750 samolotów radzieckich rozpoczyna zmasowany nalot na stolicę Dolnego Śląska. Z nieba niczym deszcz lecą bomby burzące i zapalające. Piękne miasto nad Odrą z mnóstwem zabytków i gustownych kamienic zmienia się w morze gruzów.

Twierdza Wrocław poddaje się dopiero 6 maja. Cztery (sic!) dni po stolicy Rzeszy, Berlinie, a w dwa dni przed ogłoszeniem końca II Wojny Światowej w Europie. Willa, w której podpisano bezwarunkową kapitulację przetrwała działania wojenne. Można ją oglądać pod adresem Rapackiego 14. Mimo, iż strona radziecka obiecała niemieckim obrońcom Wrocławia zachowanie własności, opiekę medyczną i repatriację, to warunków tych nie dotrzymała. Zdecydowana większość jeńców trafiła do gułagów, z których po latach do Niemiec nie powróciło więcej niż 50%.

Z niemieckiego Breslau prócz 700 000 jego przedwojennych obywateli, znikło także 70% zabudowy. 6 tysięcy żołnierzy poległo, 23 tysiące odniosło rany. 3 tysiące osób wolały popełnić samobójstwo niż opuścić swój dom czy dostać się w radzieckie ręce. Żeby najdobitniej dopełnić obrazu zniszczenia wystarczy sobie uświadomić, iż w wyniku starcia Wermachtu z Armią Czerwoną piękna Wrocławska zabudowa zmieniła się w 18 milionów metrów sześciennych gruzów.

Niemiecki Breslau został brutalnie zamordowany. Pozostały po nim nieliczne ślady. Wiele zabytków, które obecnie cieszą turystów zostało podniesione ze zgliszczy (np. prawie cały Ostrów Tumski) przez władze PRL. Jeszcze więcej uznano za nienadające się do odbudowy i na ich miejscu postawiono nowe budowle. Niestety w przeważającej części znacznie ustępujące urodą swoim poprzednikom.

Dzisiejszy Wrocław nie jest tym samym miastem co Breslau, zanim stało się twierdzą. Leży w innym kraju, na ulicach słychać inny język, ma inne budynki i przede wszystkim innych mieszkańców. A jednak czuć w nim te 1000 lat historii. Pewne miejsca są po prostu magiczne.